Formularz logowania

Newsletter

Gościmy

Odwiedza nas 5 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

Dzisiaj27
Wczoraj44
W tygodniu486
W miesiącu1348
Ogółem14774

Formularz kontaktowy

Jarosław Kaczyński o nowym państwie w sali BHP

Duda: Rząd Tuska dał „Solidarności” w pysk

Przewodniczący „Solidarności” stwierdził, że rząd Donalda Tuska dał związkowcom „w pysk”. Jednocześnie Piotr Duda zapowiedział, że „Solidarność” nie ma zamiaru nadstawiać drugiego policzka.

Przewodniczący „Solidarności” w wywiadzie dla onet.pl ostro skrytykował zachowanie Ewy Kopacz i zarzucił jej złamanie prawa, w związku z decyzją o niewpuszczeniu przedstawicieli związkowców do Sejmu.

- Byliśmy już nie raz w Sejmie i nigdy zadymy nie zrobiliśmy. Nie zrobilibyśmy i tym razem. Przecież 10 osób nie przykułoby się do poręczy na sejmowych galeriach. Na spotkaniu z Donaldem Tuskiem też nie przykułem się do kaloryferów. Widocznie pani marszałek Kopacz nie dorosła do swojej funkcji. Czy pani marszałek Kopacz myślała, że ja będę skakał z sejmowych galerii na główkę na posłów? Nastroje działaczy, były konsekwencją decyzji pani marszałek. My nie przyjechaliśmy pod Sejm w bojowych nastrojach. Mieliśmy się przykuć łańcuchami do barierek, którymi odgrodzili się od Polaków posłowie. Nie mieliśmy zamiaru ich blokować. To co stało się później, było konsekwencją decyzji pani marszałek. Pani marszałek Kopacz złamała prawo, bo Sejm nie jest jej prywatnym domem. Miałem prawo być wpuszczony do Sejmu. Duda nie jest tylko związkowcem, ale również jest obywatelem RP, który miał prawo być na sejmowych galeriach. Reprezentant dwóch milionów Polaków, którzy podpisali się pod wnioskiem referendalnym nie miał prawa być w Sejmie, a wycieczki szkolne miały prawo? To skandal i typowa złośliwość pani marszałek Kopacz. Sprowokowano nas – tłumaczy Piotr Duda w wywiadzie dla portalu Onet.pl.

Przewodniczący „Solidarności” podkreśla, że związkowcy w sprawach emerytur zdobyli posłuch społeczny, jednak rząd Donalda Tuska zdecydował nie robić żadnych konsultacji i referendum w tej sprawie.

- Politycy odwracają kota ogonem. Pan Balcerowicz jak krytykował OFE, to miał do tego prawo. Ja szanowałem zdanie pana profesora. Ale jak my krytykujemy „67”, to słyszymy że jesteśmy warchołami. To jest ta różnica. Komuś wolno wszystko, a nam nie można nic. Przyzwyczailiśmy się, że „Solidarność” nazywa się bandą pijaków, zadymiarzy, bojówkarzy. Politycy robią wszystko, żeby ośmieszyć i zdezawuować „Solidarność”. Od 1989 r. „Solidarność” nie miała takiego posłuchu społecznego. Zebraliśmy dwa miliony podpisów. Rząd Tuska dał „Solidarności” w pysk. Po raz kolejny. Żadnych konsultacji, żadnego referendum, żadnych poprawek do ustawy. „Solidarność” nie nadstawi drugiego policzka, żeby od rządu dostać znowu w pysk. My nie spadliśmy z księżyca – tłumaczy Piotr Duda.

(niezależna.pl)

Komentarz ze strony:

Przez 6 lat jedynymi, którzy walczyli z faszystami z PO i ich Fuhrerem Tuskiem, byli bracia Kaczyńscy. Jeden z nich przypłacił tę walkę własnym i żony życiem. Solidarność tylko się przyglądała. Fuhrer Tusk jeszcze za życia Lecha Kaczyńskiego rolował Solidarność jak chciał, w sprawie stoczni w Trójmieście i Szczecinie i wielu innych miejscach, jeśli wyliczyć tylko sprawy Związkowe, bez polityki. Solidarność milczała. Tusk nawoływał przez swoich klakierów do dorzynania watah, co inaczej się nie kojarzy jak tylko z nawoływaniem do mordów - Solidarność milczała. Strącono samolot z jedynymi osobami z polityki - ówczesnej kancelarii Prezydenckiej - którzy stawali w obronie słabych - Solidarność milczała. Fałszowano śledztwo, opluwano cierpiące wdowy i rodziny, by wygrać drugą kadencję i zająć miejsce pod żyrandolem - Solidarność milczała. Dzisiejszy strażnik żyrandola was wyroluje, wiedzieliście o tym wcześniej - teraz się obudziliście? Członek PO rozpoczął wstęp do "Nocy długich noży" w Łodzi - Solidarność milczała. Wdowie rzucono ochłap w postaci kawałka metalu na wstążce - wystarczyło? Na ulicach niemieccy lewaccy faszyści - zaproszeni do zadym przez środowisko wspierane finansowo przez Fuhrera Tuska - 11 listopada atakowali polskie patriotyczne demonstracje - Solidarność milczała. Na Krakowskim Przedmieściu gestapowcy w czarnych mundurkach atakowali ludzi, dziennikarzy, zwolennicy Tuska sikali pod krzyżem na palące się znicze na oczach, a właściwie pod ochroną policji - Solidarność milczała. Zabierano kwiaty, które ludzie przynieśli dla pległej prezydentowej - Solidarność milczała. Garstka ludzi biła się tam o prawdę i honor - Solidarność milczała. A przecież te znicze zapalono na cześć byłego działacza Solidarności, zastępcy przewodniczącego, który do końca jako jedyny polityk przy władzy bronił ludzi słabych. Ale Solidarność milczała.
Kaczyński miał rację - oni z PO stoją teraz tam, gdzie wtedy stało ZOMO. Mają po swojej stronie władzę, korpusy współczesnego ZOMO, broń z której nie boją się strzelać do ludzi jak w zamieszkach po meczu Falubazu - Solidarność milczała do tej pory. A przecież "solidarność" to powinna być SOLIDARNOŚĆ z innymi krzywdzonymi. Bo inaczej ten wasz maleńki, śmieszy związeczek, bez poparcia ludzi, kibiców, środowisk radia Maryja i innych podobnych, teraz prześladowanych - zniknie jak mróweczka pod pancernymi stopami tego słonia - Fuhrera Tuska, rozdepcze wszystko. Wystarczy jeden prowokator, z waszych szeregów strzeli z dwururki do policjanta czy działacza po - ROZNIOSĄ WAS W PYŁ. Milczcie dalej, gdy innych lżą, opluwają, poniżają, krzywdzą, wpadają uzbrojeni o świcie do domów w "nagrodę" za niekorzystne wpisy w internecie... Milczcie, a nic nie zyskacie. Jak do tej pory.

Stop dyskryminacji TV Trwam

25 maja przed Sądem Administracyjnym w Warszawie odbędzie się rozprawa dotycząca nieprzyznania Telewizji TRWAM koncesji na nadawanie na multipleksie. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji swoją decyzję uzasadnia brakiem zdolności finansowania przedsięwzięcia przez Fundację LUX VERITATIS - czyli podmiot prowadząc TV Trwam.

Czy to zarzut słuszny?

Zobacz spot informacyjny przygotowany przez ojców redemptorystów z Torunia:

Rewolucyjny projekt ustawy: wyrzucić związki zawodowe z firm, odebrać etaty działaczom

Likwidacja etatów związkowców, wyprowadzenie związków zawodowych z zakładów pracy i odebranie wpływu działaczy na decyzje dotyczące poszczególnych przedsiębiorstw – takie rewolucyjne zmiany przygotowują posłowie z Parlamentarnego Zespołu do spraw Wolnego Rynku

Jak dowiedzieli się dziennikarze Superstacji, projekt nowelizacji ustawy o związkach zawodowych ma być gotowy w czerwcu.

- Związkowcy powinni normalnie pracować, nie są świętymi krowami – mówi Superstacji Michał Szczerba, poseł PO i wiceprzewodniczący Zespołu ds. Wolnego Rynku. Zespół liczy ok. 40 posłów, w większości z Platformy Obywatelskiej i Ruchu Palikota.

Szczerba ujawnia Superstacji, że projekt nowelizacji ustawy o związkach zawodowych przewiduje, że działacze związkowi byliby pozbawieni etatów związkowych w zakładach pracy. Związki zawodowe zostałyby wyprowadzone poza teren firmy. Działacze nie mogliby już wpływać na decyzje zarządu czy rady nadzorczej dotyczące obsady stanowisk lub zmian właścicielskich, np. prywatyzacji przedsiębiorstwa.

- Obecne prawo nie przystaje do rzeczywistości – argumentuje Michał Szczerba. – W USA związki zawodowe funkcjonują poza zakładami pracy – dodaje poseł PO w rozmowie z dziennikarzem Superstacji. Szczerba krytykuje sytuację, w której działacze związkowi mają etaty w firmach, jednak nie pracują, tylko zajmują się działalnością związkową. – Na dodatek domagają się pomieszczeń i telefonów – wskazuje Michał Szczerba. Poseł podaje przykłady innych patologii: - Działacze związkowi zasiadają w radach nadzorczych i mają wpływ na obsadę stanowisk, na przykład dyrektorów placówek oświatowych – mówi poseł PO.

- Ten projekt jest niedorzeczny – odcina się Bernard Cieślik, wiceprzewodniczący Komisji Krajowej Solidarności 80. I zapewnia dziennikarza Superstacji: – To nieliczne wyjątki, że przewodniczący związku w spółce ma profity. Ktoś rozdmuchuje, że mamy 10 czy 15 tysięcy złotych pensji, a to jest nieprawda - zapewnia działacz.

Z kolei eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Czarnecki uważa, że projekt jest próbą zastraszenia związkowców: - Chodzi o to, by mogli krytykować rząd tylko u cioci na imieninach - mówi Czarnecki.

 

Na podobny temat czytaj: http://biznes.onet.pl/ile-zarabia-zwiazkowiec,18563,5113596,2,news-detal